Dziennik jednego JA z billionow billionow billionow innych JA czy to ludzkich, zwierzecych lub roslinnych. No tak!
Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Zdjecia
RSS
czwartek, 17 maja 2007
Rzeka Sambre - Maj 2007



Bogacz i biedak. (Le pauvre et le riche) 2/2

5 - Czy Bill może być mniej bogaty a biedak mniej biedny? Tak ale albo ilość JA się zmniejszy, albo Bill otrzyma inne możliwości które zagwarantują jego pierwszeństwo. Musimy zrozumieć że między tymi dwoma JA niema różnicy w naturze. JA = JA i Bill = biedak. Różnica jest zewnętrzna: każde JA potrzebuje zasoby do życia. Tam gdzie nie ma społeczeństwa, różnica jest wątła, czysto fizyczna i indywidualna więc nam się zdaje że konkurencja o zasób jest lepiej czytelna. Wcale nie, sytuacja jest ta sama. Kiedy jest więcej zasobów niż potrzebne - pokarmy, samochody, domy, brylanty, itd ... - Bill i biedak mogą żyć jeden obok drugiego bez problemu. Różnica fortuny jest tylko systemem społecznym który organizuje stosunki wewnątrz olbrzymiego systemu. Ale jeżeli nagle zabrakną zasoby, to fortuna zadecyduje kto ma pierwszeństwo. Dlaczego? Bo JA są wiekuiste i muszą pozostać przy życiu. Klasyfikacja pozwala wybrać jak najmniej JA do zniknięcia. Pomyślmy o jak najlepszej organizacji JA żyjących.

5 – Bill pourrait-il être moins riche et le pauvre, moins pauvre ? Oui à condition que le nombre de JE diminue ou bien que Bill obtienne d’autres possibilités qui lui garantissent sa primauté. Mais nous devons comprendre qu’entre ces deux JE il n’y a aucune différence de nature. JE=JE et Bill = le pauvre. La différence est externe. Chaque JE a besoin de ressources pour sa vie éternelle. Là où il n’y a pas de société, le différence entre les JE est minime, purement physique et individuelle à un point tel que la concurrence pour les ressources semble bien lisible. C’est inexact. Dans les deux cas, la situation est la même. Quand il y a plus de ressources qu’il n’en faut – aliments, voitures, maisons, bijoux, etc… - Bill et le pauvre vivent l’un à côté de l’autre sans problème. La différence de fortune est uniquement un système social qui organise les relations à l’intérieur d’une gigantesque réalité. Pourquoi ? Parce que les JE sont éternels et doivent vivre. Le classement a pour but que le moins de JE disparaissent quand il y a contraction des ressources. Nous visons la meilleure organisation possible des JE vivants.

6 - Zapomnijmy o kategoriach « bogacz » i « biedak ». Kiedy nadchodzi niedostatek, musimy poświęcić kilku JA ale z wielką optymizacją. Popatrzmy jak działa wojsko: nikt nie idzie na wojnę żeby być zabitym. Generał postępuje żeby wygrać mając jak najmniej ofiar. Właśnie, wojsko jest dobrym przykładem na zrozumienie różnicy między Billem o biedakiem. Bill to głowa nad generałami a biedak to żołnierz (chociaż w naszym obrazie, ten żołnierz jest zagubiony). Fortuna to są stopnie wojskowe. Ale dlaczego taki ogrom różnicy? Dlatego że między 1947 rokiem a dzisiaj, prześliśmy z 2 miliardów ludzi do 6,7 miliardów a że to się stało dzięki naszej społeczności, więc nagle bogaci ludzie stali się niezmiernie więcej bogaci bo trzeba było wziąć pod uwagę tę eksplozję ludzkości.

6 – Laissons à présent de côté les notions de « riche » et « pauvre ». Voici qu’apparaît la pénurie et il y a des JE qui vont être sacrifiés mais dans un contexte de forte optimisation. Regardons comment fonctionne une armée : personne ne va à la guerre pour être tué. Le général agit de manière à remporter la victoire avec le moins de victimes. (Ce n’est pas de la charité mais une bonne gestion des ressources.). Eh bien, l’armée est un bon exemple pour comprendre la différence entre Bill et le pauvre. Bill c’est le chef des généraux et le pauvre c’est le soldat ( même si dans notre représentation c’est plutôt un soldat qui a perdu toute attache). La fortune ce sont les grades de l’armée. Mais pourquoi une si grande disparité ? Parce que entre 1947 et aujourd’hui nous sommes passés de 2 à 6,7 milliards de JE et que ceci a été une réussite de notre sociabilité. Alors des humains sont devenus soudain extrêmement riches parce qu’il a fallu intégrer l’explosion démographique.

7 - Ostatnie pytanie: na kogo głosować? Lewica (Pani Royal, Bill Clinton lub Tony Blair) lub prawica (Pan Sarkozy, George Bush lub Angela Merkel)?

Czy to pytanie można zadawać etologii transcendentalnej? Tak. Ale to jest pytanie dla jednego JA który poszukuje zasoby materialne dla swojego życia wiekuistego. Dla niego, to będzie kwestia życiowa. Od wyboru, zależeć będzie poziom jego nasycenia. Z jego punktu widzenia, jedno mu przyniesie o wiele więcej niż drugie. I dlatego wybory często odbywają się z wielką pasją. Wybory mają wielki wpływ na geografii ludzkiej (nazwijmy ją od dziś geografią etologiczną) bo albo pogłębia się różnica między wszystkimi JA a to się nie podoba tym którzy mają mniejsze zasoby z ich punktu widzenia albo jest nowe bicie kart i to sprzeciwia się tym którzy mieli lepsze zasoby przedtem.

7 – Dernière question : pour qui dois-je voter ? Pour la gauche (Mme Royal, Bill Clinton ou Tony Blair) ou pour la droite (M. Sarkozy, George Bush ou Angela Merkel) ?

Est-ce une question à poser à l’ éthologie transcendantale ? Oui. Mais c’est une question qui est posée individuellement à chaque JE qui – comme nous le savons déjà – a besoin de ressources pour sa vie éternelle. Pour lui, il y va de sa vie. Du vote va dépendre son niveau de satisfaction. De son point de vue, un camp va lui apporter plus que l’autre. C’est pour cette raison que les élections sont si passionnées. Elles ont une grande influence sur la géographie humaine (qu’il serait bon d’appeler dorénavant géographie éthologique) car ou bien elles provoquent une plus grande disparité entre tous les JE ou bien elles rebattent les cartes et cela porte atteinte à ceux qui avaient plus de ressources auparavant.

Rzeka Sambre - Maj 2007


Biedak i bogacz. (Le pauvre et le riche) 1/2

Bogacz i biedak

Le riche et le pauvre

1 - Etologia transcendentalna zajmuje się wszystkimi JA żyjącymi to znaczy wszystkimi roślinami i wszystkimi zwierzętami. Wiemy że ludzie należą do zwierząt. Jeżeli weźmiemy pod uwagę co to jest bogacz i biedak, to dojdziemy do wniosku że to temat bardzo mikroskopijny nawet jeżeli dotyczyć może całej ludzkości. Chociaż jest nas około 6,7 miliarda ludzi, zwierząt jest milionów razy więcej nie zapominając o roślinach gdzie można pomnożyć tę liczbę o kilka miliardów razy. Ale dla każdego JA, tym bliżej, tym ważniej. Bogactwo i bieda są tematami które nas bardzo dotyczą gdyż każde JA potrzebuje zasobów na wieczne życie a właśnie o to tutaj chodzi. Jednak musimy pozostać w naszym etologicznym zakresie więc temat weźmie pod uwagę całą ludzkość.

1 - L’éthologie transcendantale concerne tous les JE vivants c'est-à-dire toutes les plantes et tous les animaux. Nous savons que les humains sont des animaux. Si nous prenons en considération ce qu’est un riche ou un pauvre, alors nous devons nous rendre compte que c’est un problème microscopique même si l’on tient compte de toute l’humanité. Certes, nous sommes 6,7 milliards, mais d’animaux il y en a des millions de fois plus et de plantes des milliards de fois, probablement. Mais voilà, pour un JE plus c’est proche, et plus c’est important. Ainsi la richesse et la pauvreté sont des sujets qui nous concernent car chaque JE a besoin de ressources pour sa vie éternelle et c’est de cela qu’il est question ici. Comme nous devons rester dans le contexte éthologique, nous prenons en considération toute l’humanité.

2 - Wybierzmy teraz człowieka najbogatszego. Będzie nim Bill Gates który posiada fortunę która dosięga 40 miliardów dolarów. A z drugiej strony, poszukajmy człowieka najbiedniejszego na świecie. Tutaj nadchodzi pierwsza trudność. Pierwszym ruchem, wybrałbym JA który umiera z głodu, w Etiopii lub gdzieś indziej w Afryce. To nie jest możliwe gdyż nie ma prawdziwego związku między jednym a drugim. Etiopia jest biedniejsza od Stanów Zjednoczonych bo ewolucje technologiczne są różne. Jeżeli biedak z Etiopii umiera z głodu to dlatego że w danym stanie technologii, taki jest los biedaka. W Stanach Zjednoczonych, najczęściej biedak ma dach i jedzenie ale to co mu brakuje to zdrowie psychiczne a nawet biologiczne i integracja społeczna. Powiedzmy że jego fortuna to będzie kilka dolarów dziennie.

2 - Cherchons l’homme le plus riche de la Terre. Prenons Bill Gates dont la fortune s’élève à 40 milliards de dollars. De l’autre côté, mettons nous en quête de l’homme le plus pauvre du monde. Nous rencontrons une première difficulté. Sans réfléchir, j’aurais choisi un JE qui meurt de faim en Ethiopie ou ailleurs en Afrique. Mais ce n’est pas possible car il n’y a pas de lien véritable entre notre riche et ce pauvre. L’Ethiopie est plus pauvre que les Etats-Unis parce que l’évolution technologique est différente. Si en Ethiopie, un pauvre meurt de faim c’est parce que dans cet état de la technologie, c’est le sort du pauvre. Aux Etats-Unis, souvent le pauvre possède un toit et de la nourriture mais ce qui lui manque c’est la santé mentale et même la santé biologique ainsi que l’intégration sociale. Nous estimerons sa fortune à quelques dollars par jour.

3 - Oto porównanie między Bill Gates a biedakiem nowojorskim. Pierwszy posiada 40 miliardów dolarów a drugi powiedzmy 100 dolarów (dach, ubranie, itd). 40 000 000 razy mniej. A co z tym idzie. Bill posiada wiele olbrzymich pomieszczeń gdzie biedakowi wstęp ostro wzbroniony. Bill używa wiele samochodów i samolotów które pozwalają jemu ruszać się po całym świecie kiedy chce i jak sobie życzy. Biedak ma stare obuwie i chodzi tylko pieszo gdyż nie ma nawet pieniędzy na transport. Bill sunie się po kuli ziemskiej a biedak kilometr na okół dachu gdzie śpi. Bill buduje systemy informatyczne dla całego świata to znaczy nie on sam ale to on zarządza tą organizacją. Tysiące ludzi jemu podlega. Jeżeli pewna część tych ludzi nie zaakceptuje tej podległości, to może zgubić posadę - zasoby do życia wiecznego. Może nawet policja wmiesza się do tych spraw żeby wymóc pewne decyzje.

3 - Donc nous allons comparer Bill Gates et le pauvre New-Yorkais. Le premier possède 40 milliards de dollars et disons que le deuxième en a 100 (le toit, le vêtement, etc…). C'est-à-dire 400 000 000 fois moins. Et alors ? Bill possède de gigantesques emplacements dont l’entrée est interdite au pauvre. Bill utilise beaucoup de véhicules et d’aéronefs qui lui permettent de se mouvoir à travers le monde entier quand il le veut et comme il le veut. Le pauvre possède de vieilles galoches et se déplace à pied car il n’a pas d’argent pour le bus. Bill se glisse partout où il veut sur la Terre et le pauvre se déplace d’un kilomètre autour de son toit. Bill construit des systèmes informatiques pour le monde entier, bien sûr pas lui tout seul mais il en gère l’organisation. Des milliers de gens lui sont subordonnés. Si une partie de ces gens refuse cette subordination, elle peut perdre son travail c'est-à-dire ses ressources pour sa vie éternelle. Il peut arriver que la police s’en mêle afin que certaines décisions soient mises en œuvre.



piątek, 13 kwietnia 2007
Algieria - grudzien 2005
Etologja transcendentalna a Darwin
I - Jak sie rzecz prezentuje?
Karol Darwin napisal wiele rzeczy o ewolucji roslin i zwierzat. A jezeli porownac jego teksty z tym o czym mowa w dziedzinach filozofji, socjologii lub psychologii to powiedziec mozna ze nie istnieje zadne powiazanie miedzy jedna a drugiemi. Pierwsza nalezy do nauk scislych a te ostatnie nazywamy naukami humanistycznemi. Darwin rzadko dowodzi o ludzkiej ewolucji od paleontologji do naszej specjacji i o neolitiku do dnia dzisiejszego. Czesto gdy rzucimy okiem do ksiazek omawiajacych o etologii ludzkiej widzimy rzeczy bardzo potoczne ktore pozostawiaja na bok najwazniejsze poczynania ludzkie. Trudnosc pochodzi od tego ze nie mozna mowic jednorazowo o makro ewolucji i o mikro ewolucji. To tak samo sie dzieje miedzy makro ekonomia i mikro ekonomia.

Ale mysl Darwina musi isc naprzod. A dla tego poczeba rewolucji na miare Kopernika. Otoz odkrywca ewolucjonizmu pozostaje humanista. Dzieki niemu wiemy ze malpy i ludzie sa kuzynami. Ale to powiedziawszy, mamy zawsze na mysli ze to my jestesmy najpiekniejsza realizacja natury. To jest bledne mniemanie. Nasi kuzyni i my mamy te same lata zycia swiatowego to znaczy okolo 13,7 milliardow lat po Bing Bandzie. I to jest to samo dla wszystkiego co zyje wokol nas. Zadna istota nie jest piekniejsza lub brzydsza jedna od drugiej. Posluzmy sie mysla centralna Darwina: to co istnieje, musi istniec. To nie jest zaden relatiwizm ale to jest sposob myslenia naukowy. Kiedy budzi sie we mnie mysliciel etyki ludzkiej, wtedy mowie ze miedzy ludzmi musi panowac tolerancja. Ale dzieki nauce, moge zrozumiec dlaczego bywaja czeste wojny miedzy ludzmi.
Inwestujemy wielkie sumy pieniedzy na okrycia czym jest czlowiek ale bardzo malo na inne istoty zyjace. Dlatego tez nasze zapoznanie wych ostatbich dziedzinach jest minimalne. Przyczyne tego znalezc mozemy w pierwszej zasadzie etologji transcendentalnej ktora prawi ze istota zyjaca zajmuje sie wylacznie swoja wiecznoscia poprzez zbieraniem srodkow niezbednych do zycia i srodkow reprodukcyjnych. "Ja" pajak albo "Ja" lew poszukuje wiecznie zasobow ktorych potrzebuje miedzy innemi "Ja" pajakami lub "Ja" lwami. Dla nich, "Ja" ludzkie nie istnieja inaczej jak otoczeniem zyjacym a nie jako krolowie natury. Dla pajaka, krolem przyrody jest pajak a dla lwa, lew.

A maly pajak dojrzewa na duzego pajaka i maly lew na poteznego lwa. I tu dochodzimy do drugiej zasady etologji transcendentalnej: kazda jednostka zwierzeca lub vegetalna jest jednym "Ja". Zobaczmy wiec jak to sie dzieje u czlowieka. Wybierzmy los trzech mozliwych "Ja" ludzkich na 6,5 billiona ludzi. Najpierw bedzie mowa o czlowieku zyjacym w malej idealnej wiosce chinskiej. To bezdzie nasz kmiec. Nastepny pochodzi ze stu tysiecznego miasta. To bedzie mieszczanin. A na koncu znajdzie sie czlowiek z megalopolii olbrzymiej podobnej do Shanghaiu. Nazwiemy jego megapolaninem.

II - Trzy losy zyciowe ludzkie i ewolucja.
Na wsi, dzisiaj, w Chinach, kiedy "Ja" przychodzi na swiat, jego matka jest odpowiedzialna za utrzymanie dzieci i meza, od czyszczenia domu poprzez hodowanie roznych jarzyn w ogrodzie. Ojciec jego idzie na pole i mocno pracuje przez caly dzien zeby wrocic do domu z zarobkiem pienieznym dla innych zapotrzebowan. Ta wizja jest lekko uproszczona ale jedbnak nadaje sie na nasza demonstracje. Jezeli "Ja" jest chlopakiem, rodzinna zatroszczy sie zeby poszedl sladami ojca. A jezeli bedzie dziewczynka, to pojdzie za przykladem matki. Wiec jezeli kazde "Ja" nie pomyli slaki, to jego zycie bedzie latwiejsze niz gdyby je pomylil. Chlopak ktory bedzie sie rwal zeby polsc na pole za ojcem bedzie dobrze uwazany ale jezeli sie wezmie do kuchni, matka i ojciec beda sie na niego gniewali a spoleczenstwo bedzie sie z niego wysmiewac. Trudno jemu bedzie znalezc zony. To dotyczy pierwszej zasady gdzie jest kwestja o reprodukcji. Coz teraz ze zasobami - domem, meblami, ubraniem i wszystkie inne rzeczy i sprawy niezbedne do zycia. Wystarczy ze postowac bedzie jak ojciec lub matka w zaleznosci od plci. "Ja" meski musi stac sie wiesniakiem a "Ja" zenski pusi postepowac jak matka w domu. Przejscie z jednego pokolenia na nastepne jest naturalne, ewidentne et ciagle.

W stustysiecznym miescie podobnym do Lille, sytuacja jest inna. Mozliwosci na zarobek sa ogromne. Trzeba najpierw pomyslec o tym co sobie zyczymy robic w zyciu. Ona albo on moga isc za przykladem matki i ojca. Ale mooga zyczyc lepsze albo nizsze zycie. Jezeli moj ojciec byl najbogatszym obywatelem miasta, moze bedzie trudno lepiej zrobic. I z tej przyczyny syn lub corka moga wybrac kaplanstwo lub stan zakonny. To co jest najwazniejsze w miescie to jest uczeszczanie do szkoly i pobieranie nauki od innych ludzi co matka lub ojciec. Kazde "Ja" znajdzie wiec zasoby do zycia i zasoby reprodukcyjne niezbedne do wlasnej wiecznosci ale roznice miedzy pierwszym pokoleniem i nastepnym beda wielkie. A jednakze to przejscie jest tak samo jak dla stanu wiesniaczego, naturalne, ewidentne et ciagle. "Ja" przychodzi na swiat, rodzice utrzymuja jego, "Ja" idzie do szkoly. W szkole, "Ja" odkrywa to co "Ja" chce w zyciu robic. Rodzice dawaja jemu przyklad jak sie rozmnazac ale "Ja" poznaje duzo ludzi doroslych i "Ja" wybiera swoj sposob rozmnazania sie. Na pryklad; ksieza katoliccy nie rozmnazaja sie.

A czy jest roznica miedzy miastem a megalopola. Owszew, ta roznica pochodzi z tego ze kiedy sie zyje w Shanghai, to tak jakby sie zylo w miateczku Marshall'a Mac Luhan'a . Kuma ziemska staje sie miasteczkiem. "Ja" rodzi sie tutaj. Rodzice istnieja w rzeczywistosci lub nie. "Ja" idzie do szkoly lokalnej lub dla cudzoziemcow i przyjdzie jemu mowic w jezyku lokalnym lub obcym. Ale znowu, nie ma problemu: przejscie z jednego pokolenia na nastepne jest tak samo naturalne, ewidentne et ciagle. Chociaz tutaj trzeba cos zaciagnac od trzeciej zasady etologji transcendentalnej - zasady o "zyciowej geografii".

O co chodzi? Kiedy sie znajdziemy sami no wyspie Robinsona Crusoe, to poczynamy i myslimy to co chcemy, kiedy i jak. Nikogo to nie przeszkadza i nikt nas nie grozi. Ale kiedy 6,5 billionow ludzi zyie razem, potrzeba nam bylo 7 millionow lat zeby znalezc system ktory nam pozwala zyc w takim gronie. Ale do tego sa ludzie bogaci i ludzie biedni, potezni i bezsilni.
poniedziałek, 02 kwietnia 2007
Kwiaty manolii
a
Cogito ergo sum - Kartezjusz - 1644
Czlowiek mysli, kocha i czuje. Ale czy mozna to samo powiedziec o zwierzeciu? To jest niemozliwe ale nie dlatego ze te sprawy nie dotycza jego ale ze do tych trzech czasownikow, trzeba dodawac "jak czlowiek".

Czlowiek mysli. Co to znaczy? Siada, bierze sie za czupryne i "roz"mysla. Ale to nie musi trwac za dlugo. Na przyklad lama czy zakonnica moga godzinnami modlic sie za innych. A ci inni dawaja pieniadze na utrzymanie. Z punktu widzenia generalnego, ci dwaj ludzie "pracuja" na wlasne utrzymanie. Jezeli ktorys znas bedzie godzinami myslal, no szybko prace zgubi. A nawet filozof musi albo dac lekcje albo cos napisac lub cos powiedziec gremialnie. Wiec to zastanowienie trwa czas dosc krotki i ma jako sposob wyjscia, cos aktywnego do zrobienia.

Moze to sie wszystkim nie spodoba ale mozna z tego wywnioskowac ze mysl jako taka sama nie istnieje. Ona ma na celu akcje pewnego typu a tych typow jest bardzo duzo.

Zobaczmy teraz co sie dzieje z miloscia. Ale nie indywidualnie lub intymnie. Popatrzmy na 6 i pol miliarda ludzi. Przypomnijmy sobie pierwszy artykul tego blogu. Przed urodzeniem, nic. Po smierci, nic. A w zyciu, najwieksza czesc ludzi plci meskiej zakochuje sie w plci zenskiej i miedzy 1947 rokiem a dzisiaj, ludzkosc wzrosla z 2 do 6 i pol miliarda jednostek. Ktos o tym zadecydowal? Nie. Tylko to jest prawo zyciowe, wszystkie istoty zyjace reprodukuja sie bez zadnego rozmyslu. Dziecko sie rodzi, mlodzi sie zakochywuja, dorosli plodza a starzy po malu odchodza. I mozna tak samo powiedziec o zwierzetach i o roslinach. Niech czlowiek robi co chce, ale nigdy od poczatku swiata do dzis, nie zmienil najmniejszej joty w tej wielkiej reprodukcji istot zyjacych. A jezeli, ktos powie ze czlowiek jest synem Boga, to nie szkodzi. I tak dziecko urosnie, zakocha sie, bedzie plod jezeli sie temu nie sprzeciwi i potem koniec. Do roku 2050, mamy dojsc do 9 miliardow ludzi. Jedni beda sie rozmnazali dla Mahometa, inni dla Buddy, u nas dle Boga albo dlatego ze tak dziala zycie.

A dochodzimy teraz do sedna sprawy, do sumienia jak to sie wyraza kosciol. Psycholog mowi ze czlowiek cos odczuwa. Czy mozemy powiedziec ze tylko czlowiek odczuwa ale nie te inne istoty zyjace? Z pewnego punktu widzenia zdaje sie ze czlowiek woli zeby tak bylo. Bo przypuscmy ze kurczak ktory zjadamy z dobrym apetytem a nawet slimak jest istota ktora ma pewne odczucia. To kazdy obiad bedzie niby "ludozerczy"! A ta salata, a te rzodkiewki? Kiedy palimy drzewa zeby sie ogrzac! Czy trzeba bedzie to wszystko zakazac. No to znikniemy w oka mgnieniu.

To jest bledne mniemanie. 2 miliardy lat temu utworzyla sie komorka biologiczna z jadrem gdzie dzialaja kwasy nukleinowe DNA - kwas deoksyrybonukleinowy - i RNA - kwas rybonukleinowy. Te dwa kwasy to caly program tworzenia sie istoty. Tylko ze w pewnym momencie nastapil rozbrat. Na poczatku, komorka sciagala swoje potrzeby zyciowe ze slonca i z zupy chemicznej tam gdzie przebywala. W pewnym momencie jedna polknela druga i tak sie utworzyl swiat roslin - autotroficzny - i swiat zwierzecy - heterotroficzny. Rosliny dalej sciagaja energie ze slonca i z chemii a zwierzeta potrzebuja roslin i innych zwierzat. Nie tylko czlowiek jada zwierzeta. I zdaza sie ze lew, na przyklad zje czlowieka bo dla niego my jestesmy mieso jak wol albo kurczak dla nas. Z tym jadaniem, nie jestesmy krolem Ziemi chociaz 6 i pol miliarda ludzi potrzebuje jednak wiele zasobow. Przypuscmy ze zjadamy co dzien 1 kurczak na dziesiec ludzi, no to bedzie nam potrzeba 650 milionow kurczakow dziennie. Co za olbrzymia kuchnia! A jutro co jest na obiad, pyta sie 6 i pol miliarda zarlokow? Naprawde chcemy zeby nikt z glodu nie umarl?

Wiec kiedy mi sie chce jesc, to odczuwam pewne braki. Czy dla zwierzat nie jest taka sama sprawa. Jezeli sie zgodzimy, no to powiemy to samo o roslinach. Pomylsmy o roslinie ktorej nie dawalismy wody!
Wiec czlowiek jest "JA", zwierze jest "JA" i roslina jest "JA". Ale juz miedzy moim "JA" i "JA" sasiada lub zony lub dziecka jest wielka roznica. No bedzie ona tym wieksza dla innych istot zyjacych. Tylko w sobie samym, wsystkie "JA" maja te same fundamenta: te roznice na miare Swiata - triliony trilionow trilionow gwiazd - sa ploche.
Maniolia w rozkwicie
17:08, gios4325
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2007
Dlaczego taki tytul?
Nie jestem polakiem. Mozna to zauwazyc wedlug czcionek ktorych uzywam. Ale dzisiaj zyjemy juz nie w pewnym kraju ale na Ziemi. Prawda ze nie wystarczy to powiedziec, zeby zaraz nastalo wielkie ziemskie porozumienie. Ale jezeli kazdy z nas nauczy sie drugiego jezyka, to bedzie wielki krok naprzod.


Gdyz z jezykiem taka sama sprawa jak z Bogiem. Sprobojmy wyznawac dwoch bogow a juz kazdy przestanie byc jedynym i totalnym.

Ten dziennik daje mi mozliwosc pisania po polsku. Mam nadzieje, ze jezeli tak przez rok bede pisal choc jeden tekst na tydzien, to moja polszczyzna polepszy sie.

A o czym bedzie mowa? Otoz jestem jednym JA ludzkim ( JA ktory mysli, mowi, kocha, itd) na 6 i pol miliarda ludzi ktorzy zyja teraz na kuli ziemskiej. Jestem badzo malutki a do tego mam miedzy 60 a 80 lat przezycia na tej ziemi. Przed narodzeniem, mnie nie bylo a po smierci, juz nie bedzie. Wiec oto jak sie prezentuje.

Lecz istnieje jeszcze inna sprawa.

Otoz, nie tylko czlowiek jest jednym JA, kazdy zyjacy - zwierze lub roslina - jest tak samo, indiwidualnie wziety, jednym JA. Tutaj nie powiem czy ten ja mowi, mysli lub kocha. To jego sprawa. Ale on tak samo jak ja, nie istnieje przed poczeciem, nie istnieje po smierci, zyje swoje zycie i odbywa swoj byt nie zapominajac, ze jak najwieksza czesc JA ludzkich, ten JA sie reprodukuje. A te cechy wydaja mi sie wazniejsze od "mysle - mowie - kocham wiec jestem .... czlowiekiem".

No na razie dosc z tym. Do widzenia